Strona główna

Notka o białych kartkach dziwactwach i analizach :P


Nawiedziła mnie przed chwilą chęć napisania czegoś śmiesznego i ironicznie błyskotliwego, ale jak zwykle gdy tylko otworzyłam Worda i ujrzałam to puste białe pole - zniknęła wena twórcza. Nie wiem czy to jakieś zboczenie ale chyba czysta kartka mnie przeraża... Mam wrarzenie, że ona, podobnie jak cały świat, czegoś odemnie oczekuje. A przecież nie chciałam tego pisać dla świata tylko dla siebie. Może tak ma być? Może każda czegoś warta myśl ma w moim przypadku pozostać tylko moją myślą i nie przybierać jakiejś formy. Kiedy czasem po takim (nazwijmy to) "kartkowym szoku" staram się opisać, a właściewie zmuszam się do opisania tego co chciałam wychodzi jakieś wymęczoneone fałszywe i bezemocjonalne SHIT!!! Zazdroszczę ludzią, którzy umieją przelewać na papier, muzykę czy cokolwiek innego to, co czują w jakiejś subiektywnej, uczuciowej i czytelnej formie. Chyba wszystko co do tej pory napisałam miało być pierwotnie o czymś zupełnie innym, bo po prostu jeśli w trakcie nie zmienię całej koncepcji to krótko mówiąc - dupa. Więc o czym ja pisze?? Na ile jest w tym co robie mnie skoro coś co miało wyrażać jakieś uczucie robi się notką o marmoladzie? Dziwadło ze mnie - wiem. Nic nie poradzę... Boję się pustych miejsc, boje się oczekiwań i boję się siebie.

Na polskim mieliśmy jakąś absolutnie bezsensowną pracę w grupach (przy przerabianiu lektury), której nawet nie chce mi sie opisywać (pracy w grupach nie lektury). Nic mnie tak nie boli jak mierzenie poezji linijką i jej dogłębna ANALIZA pod względem rymów, sylab w wersie i innych jakże ważnych wg. naszego ministerstwa oświaty Niszczcieli Emocjonalnego Odbioru (w skrócie NEO :P). Choć lektura pisana była prozą to i tak ją NEOnizowaliśmy. Nasz polonista sie jakiś głupi zrobił ostatnio - nawiasem mówiąc. W każdym razie praca w grupach, o której dawno temu pisałam wymagała użycia cytatów. W związku z tym wzięliśmy z biblioteki taką małą książeczkę z cytatami, a mi się kilka bardzo spodobało i je tu przytocze (kurwa, jaki wstęp mi wyszedł dla 3 cytatów).

"Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego" - a co jeśli ja nienawidzę siebie??

Miłość nie jest całkiem ślepa, ale cierpi na daltonizm.

Kochając możesz mnie niewnaidzić, byle byś tu był.


No to teraz je PRZEANALIZUJEMY... żartuje :P - nie posunę się do tej zbrodni i licząc na waszą inteligencję (albo cokolwiek innego) pozwolę wam rozumieć je jak chcecie.
city-of-angels 2005-04-16 19:20:09
skomentuj (5)